Gra losowa - Multilotek
Gdy skonfrontujemy otrzymany wynik multilotka z wynikami poprzednich losowań, okazało się, że rzeczywista częstość występowania kumulacji lotto jest dużo wyższa niż wynikająca z powyższego oszacowania. Gdzie w takim razie popełniłem błąd w obliczeniach? Otóż obliczenia za przy pomocy rozkładu Poissona zakłada, że populacja zachowuje się jak wyśmienity generator cyfr losowych o rozmieszczeniu równomiernym, tzn. zakreślenie każdej z możliwych kombinacji cyfr jest tak samo nieprawdopodobne. Tak nigdy nie jest.Do losowań lotto wykorzystana została angielska komora losująca typu HBS/RFN/ 1973 r., wcześniej używana w losowaniach Dużego Lotka. Zestaw kul do gry multilotka zakupiono w Holandii od producenta komory. Na początku kule miały takie kolory: 1-9 - fioletowy, 10-19 - niebieski, 20-29 - biały, 30-39 - czarny, 40-49 - buraczkowy, 50-59 - kakaowy, 60-69 - mlecznyrudy, 80 - ceglasty. zamiana maszyny losującej z tzw. łapą na nowe "urządzenie podciśnieniowe" oraz piłeczek na jednolity żółty kolor miała miejsce po 121 losowaniach na końcu września 1999 r. Najnowsza maszyna została po raz pierwszy użyta w losowaniu lotto przeprowadzonym 6 października 2004 r.Wszystko odbyło się w małej gdańskiej kolekturze o numerze 88, do której w mroźny i ulewny dzień wszedł pięćdziesięciolatek. Wiemy o nim bardzo wiele, ale na pewno nie był to nałogowy gracz. Ci grają systemem, potrafią miesiącami kreślić krzyżyki na blankietach, wydają na grę znaczną część swoich dochodów. A ten młody człowiek po prostu przyszedł i poprosił, aby automat wygenerował mu losowo na chybił trafił cztery blankiety. Widać, że nie śmierdział forsą. Zapłacił niewiele mniej niż cztery złote, schował zakład do kieszeni, podziękował i zamkną drzwi. 5 lutego 2003 roku był jedynym, który miał szóstkę w lotto i w ten sposób zasilił swoje konto o okrągłą forsę. Jak ją odebrał? Totalizator daje zwycięzcą możliwość wyboru. Kiedy przyjeżdżają do oddziału (duże wygrane wymagają wizyty w centrali) totalizator proponuje wypłatę dużej części w bilonie, a resztę przekazuje na konto. Możecie sobie wyobrazić, jak reagują zwycięscy, przed którymi na biurku układane są pliki forsy, które do tej pory widzieli tylko w telewizyjnych reklamach banków czy funduszy inwestycyjnych… Są tacy, którzy po trafieniu w lotto w panice upychają kase po kieszeniach. Wtedy pracownicy totalizatora grzecznie sugerują, aby jednak zdecydować się na torbę, bo bezpieczniej. Ludzie są podnieceni , przeważnie przemęczeni… Przyjeżdżają całymi klanami, ale… są wyjątki. Dla niektórych wyśnione wygrane, to sprawa indywidualna i nic rodzinie do tego. Nie ufają nawet własnej żonie. Jeszcze kilka lat temu byłeś pewny, że Twoje prawdopodobieństwo na powodzenie w lotto są jak jeden do siedemnastu miliardów, ale to nie ma znaczenia. Precz z matematyką i bezlitosnym dla graczy rachunkiem prawdopodobieństwa! Miałeś fart i teraz tylko to się liczy. Wspaniale, że jesteś jedyną osobą, do której trafi forsa lotto - równe siedem milionów złotych bez jakichś groszy… dosłownie groszy, bo co to teraz dla Ciebie znaczy czterysta tysięcy złotych?! Jesteś zdziwiony, gdyż to jest kasa, za którą w przyszłym roku kupujesz telewizor. Bez jakieś przesady, żadne tam "S-klasy" czy szpanerskie porsche, ale skromnie - dobry angielski samochód z full wypas wyposażeniem i klimatyzacją, o którym koledzy powiedzą, że jest wypasiony. Tak, stać Ciebie na full-wypas, a to dopiero początek zabawy! Uśmiechasz się, bo przypominasz sobie nieodległe wyliczenia robione na kartce w kuchni… ot tak, z braku pieniędzy. Bo przecież właśnie zacząłeś pracować, znajomi gratulowali, głosili z dumą, że masz bardzo dobre wypłaty. Szanse awansu jakieś są, więc i pensyjka Ci może wzrośnie. Napisałeś sobie na kartce, ile będziesz zarabiał… pamiętasz? A potem zaczęło się sprawdzanie. Tyle na wakacje, tyle na spłatę raty kredytu (co za zdzierstwo!), a więc rocznie możesz mieć… masz wrażenie, jakby ktoś wylał Ci kubeł lodowatej wody na spodnie. Do wielkich pieniędzy oszczędzając i rzetelnie pracując "na etacie" dojdziesz nawet po prawie 500 latach. Wtedy czułeś się strasznie, miałeś pretensję do kolegów, a dziś… proszę bardzo! Nie przeszkadza Ci to, że bez wysiłku wkraczasz do elity finansowej Polski. Może przesadzam, bo dla prawdziwej elity dziesięć milionów to pusty śmiech, ale - powiedzmy - należysz teraz do tych "trochę zamożniejszych".